Wczoraj pochowano Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie.
Życie R. Kaczorowskiego mogło by z powodzeniem być scenariuszem dla kilku filmów. Tragicznie zmarły całe życie poświęcił służbie Ojczyźnie: był instruktorem harcerskim, organizatorem Szarych Szeregów, skazanym przez NKWD na karę śmierci, więźniem łagru, żołnierzem II Korpusu (walczył m. in. pod Monte Cassino). Po wojnie aktywnie działał w strukturach emigracyjnych: w harcerstwie, Radzie Narodowej. Pełnił funkcję ministra w rządzie emigracyjnym, a następnie został ostatnim prezydentem RP na Uchodźstwie (formalnie II RP). Po 1989 przekazał insygnia prezydenckie Lechowi Wałęsie oraz aktywnie wspierał różne patriotyczne inicjatywy w kraju. Jedną z takich była uroczystość w Katyniu – jak się niestety okazało – ostatnia.
Prezydenta Kaczorowskiego śmiało można nazwać “ostatnim żołnierzem II RP”. Swoim życiem udowodnił, że “Bóg, Honor, Ojczyzna” to coś więcej niż trzy słowa. Jego tragiczna śmierć jest symbolicznym zejściem ze sceny “pokolenia Kolumbów” – “pokolenia brylantów, z których strzelano do wroga”. To najwybitniejsze pokolenie w historii Polski rzuca nam, młodym, wielkie moralne wyzwanie. Miejmy nadzieję, że zdołamy mu podołać.
Spoczywaj w pokoju.
Dziś pochowaliśmy prof. Lecha Kaczyńskiego wraz z małżonką Marią Kaczyńską. Miałem zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych stojąc na Rynku w Krakowie. Atmosfera ceremonii była niesamowita. Do Krakowa zjechał cały naród: byli mieszkańcy miast i wsi, starzy i młodzi, duchowni i świeccy, porucznik AK i mała zapłakana dziewczynka, ludzie z flagami, sztandarami i portretami, stoczniowcy, górale, studenci, …. – mógłbym wymieniać w nieskończoność. Podczas przechodzenia konduktu żałobnego ludzie spontanicznie klaskali, śpiewali “Jeszcze Polska nie zginęła..”, skandowali “dziękujemy”, “niech żyje Polska!” oraz “Lech Kaczyński” okazując uznanie dla postawy i zasług pary prezydenckiej.
Podniosły nastrój uroczystości został podkreślony przez dobraną muzykę (m. in. fragmenty “Requiem” W.A. Mozarta).
Za 50 lat będę z dumą mógł powiedzieć swoim wnukom, że ich dziadek tam był oddając hołd ofiarom tragedii.
Lechu Kaczyński, mój Prezydencie.
Pragnę podziękować Ci za Twoją służbę publiczną: działalność opozycyjną, parlamentarną, NIK, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ratusz i Pałac. Dziękuje Ci, że tacy ludzie jak Ty dali mi namiastkę Polski o jakiej marzę, i o jakiej marzyć nie przestanę.
Zapamiętam Cię jako człowieka, który nauczył mnie że należy bronić swoich poglądów pomimo tego, że wszyscy są przeciwko. Że trzeba z uporem dążyć do obranego celu, pomimo wszystko.
Dziękuję za to, że pokazałeś, iż można być uczciwym w polityce oraz „być wiernym i iść”. Dzisiaj musimy „być wierni i iść” sami, już bez Ciebie. Ale wartości które wyznawałeś: wolność, patriotyzm, solidarność, prawda, sprawiedliwość czy równość wobec prawa będą obecne wśród nas na zawsze.
Będziemy tego bronić.
Mario Kaczyńska,
naród nigdy nie zapomni Twojego ciepła i życzliwości dla drugiego człowieka.
„A jeśli komu droga otwarta do nieba, tym co służą ojczyźnie…”
Spoczywajcie w pokoju.
I tylko p a m i ę ć została
Po tej katyńskiej nocy…
Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,
Nie chciała ulec przemocy
I woła o s p r a w i e d l i w o ś ć
I p r a w d ę po świecie niesie –
Prawdę o jeńców tysiącach
Zgładzonych w katyńskim lesie.
Jeśli zapomnę o Nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie
Adam Mickiewicz, Dziady cz. III
Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?